Prawie od początku tego wieku konne rajdy długodystansowe zajmują na świecie drugie miejsce w popularności dyscyplin jeździeckich zrzeszonych w FEI. Perspektywy także wydają się świetlane, gdyż obecna szefowa FEI jest fanem dyscypliny rajdów. Jeżeli jeszcze dodamy do tego pełne zaangażowanie i inwestowanie w rajdy w krajach Zatoki Perskiej, to mamy bardzo optymistyczne prognozy na przyszłość. Na tym tle wyjątkowo smutno prezentuje się dyscyplina rajdów w Polsce. Analizując tylko liczbę organizowanych imprez można żywić jeszcze nieco optymizmu, ale po przyjrzeniu się liczbom startujących zawodników, optymizm pryska.
Rok temu Polski Związek Jeździecki rozwiązał Komisję Rajdów Długodystansowych ustanawiając komisarzem dyscypliny specjalistę od teorii sportu oraz piłki siatkowej.
Zanim Komisja rajdów została rozwiązana złożyła do PZJ projekt regulaminu dyscypliny. Proponowany regulamin najpierw był dyskutowany na forum komisji, następnie omawiano go dokładnie podczas corocznej konferencji i w końcu po ostatecznych poprawkach został złożony w PZJ. Po rozwiązaniu komisji Zarząd PZJ już nie zaprzątał sobie głowy regulaminem, a w pełni zdał się na działalność komisarza.
Największą stratą minionego sezonu było uniemożliwienie startu polskim Juniorom i Młodym Jeźdźcom w ME, które odbywały się w Czechach. Kilka polskich par spełniało wymogi FEI, natomiast znaczne, niczym nie uzasadnione podwyższenie tych wymagań postawione przez PZJ uniemożliwiło im udział w zawodach, które były prawie w zasięgu ręki.
W końcu roku 2006 zostało założone Stowarzyszenie Jeździeckie Endurance, którego założeniem i celem jest przejęcie dotychczasowych funkcji Komisji Rajdów Długodystansowych
Pierwszym dzieckiem nowej organizacji jest Regulamin dyscypliny, który właśnie został zatwierdzony przez Zarząd PZJ. Zarówno fakt założenia Stowarzyszenia jak i napisania przez jego członków Regulaminu, jest rzeczą bardzo chwalebną. Jeżeli jednak PZJ jest rzeczywiście zainteresowany w promowaniu polskiego jeździectwa, to wydaje się, że nie powinien "iść na żywioł" i cieszyć się, że wreszcie ma problem rajdów z głowy, ale poprosić kilka kompetentnych osób o wyrażenie na piśmie opinii o przedstawionym przez Stowarzyszenie Regulaminie. Takie postępowanie byłoby tym bardziej celowe, że w Zarządzie PZJ nie ma nikogo naprawdę zorientowanego w specyfice dyscypliny rajdów jak i w jej przepisach. Członkowie Zarządu są jednak kompetentnymi koniarzami i gdyby mieli szansę zapoznania się z kilkoma opiniami mogliby niewątpliwie wybrać rozwiązania najlepsze zarówno dla koni jak i dla dalszego rozwoju dyscypliny. Owszem odbyło się kilka konsultacji w których uczestniczyli panowie Kielak, Szczypiorski i Wiszniowski notowali sobie pewne uwagi krytyczne, a następnie Regulamin został zatwierdzony w niemal identycznej formie jaką zaproponowało Stowarzyszenie. Uczestniczyłam w jednym takim zebraniu poproszona o przybycie przez przedstawicieli KJ Champion. Na zebraniu w punktach przedstawiłam swoje zastrzeżenia do Regulaminu - nie uwzględniono żadnego. Przedstawiciele PZJ stwierdzili, że zasady rozgrywania konkursów dla młodych koni mają być ustalone przez Stowarzyszenie w ramach dyskusji na forum internetowym www.endurance.pl . Poza moją propozycją ukazały się tam propozycje Maćka Kacprzyka, Grażyny Polak, a także w dyskusji głos Doroty Krzywickiej. O wszystkich osobach można powiedzieć, że mają profesjonalne przygotowanie do zabierania głosu w takiej dyskusji. Przedstawione przez poszczególne osoby propozycje nieco się różniły, ale wszystkie miały jeden wspólny mianownik, którym było uwzględnianie niektórych ocen weterynaryjnych w końcowej klasyfikacji młodych koni. Żadna z przedstawionych na forum opinii nie została przez PZJ wykorzystana do modyfikacji propozycji Stowarzyszenia. Zresztą jest możliwe, że nikt nie miał czasu się fatygować i czytać opinii jakichś naukowców.
Obecnie na świecie jeździ się coraz szybciej, ale także przywiązuje się ogromną wagę do dobrostanu konia. My będziemy promować tylko bardzo szybką jazdę, a reszta jest mało istotna.
A teraz parę konkretnych uwag do obowiązującego już Regulaminu. Nawiasem mówiąc dlaczego obowiązuje od 1 marca dokument zatwierdzony 13 marca. Pewnie chodziło o to, aby nie obowiązywał od 1 kwietnia bo to natychmiast kojarzyłoby się z prima aprilisem i byłoby jedynym prawidłowym skojarzeniem.
Dotychczas w klasie L zawodnicy zawsze startowali pojedynczo lub w małych grupach. Chodziło przede wszystkim o względy bezpieczeństwa oraz o zdobywanie umiejętności radzenia sobie samemu z trasą. Klasa L była i niby jest rozgrywana na normę czasu, ale wspólny start 20 lub 30 zawodników, w większości niedoświadczonych, po pierwsze może być niebezpieczny, a po drugie zachęca do ścigania się. Utwierdza w tym metoda ustalenia klasyfikacji końcowej, pierwszy jest ten kto pierwszy zgłosi się na badanie weterynaryjne na mecie. Jeżeli teraz na metę zgłoszą się dwa konie np. w odstępie 1 sekundy i pierwszy uzyska podczas badania weterynaryjnego oceny B i C , a kolejny koń będzie miał same oceny A, to zwycięzcą będzie ten pierwszy bo był szybszy.
W większości krajów mających sukcesy w dyscyplinie rajdów rozpoczyna się starty na koniach pięcio- lub sześcioletnich my zaczynamy starty już na czterolatkach nie dając im prawie żadnej ochrony, a potem dziwimy się, że nie ma koni do najdłuższych dystansów. Kolejnym ewenementem klasy L jest wprowadzenie w połowie dystansu bramki weterynaryjnej. Trasą rajdu będą dwa około 20 km odcinki, z których większość trasy będzie jechana galopem, a następnie zawodnik z zegarkiem w ręku będzie stępował i kontrolował czas, aby nie przekroczyć dozwolonego tempa 14 km/h dla odcinka trasy i równocześnie jak najszybciej zameldować się na mecie. W ten sposób rajd będzie miał charakter treningu interwałowego, który jest bardzo dobry dla koni starszych, ale zupełnie niewskazany dla 4-latków. Oczywiście dużo sensowniej jest pokonać dystans około 40 km w rozsądnym, równym tempie, co pozwoli nie tylko na ocenę predyspozycji rajdowych konia, ale także wyraźnie wykaże brak uzdolnień do uprawiania tej dyscypliny jeżeli koń ich nie posiada. Twierdzenie, że wprowadzenie bramki w połowie dystansu umożliwi szybką eliminację koni nieprzygotowanych i zapobiegnie ich dalszemu męczeniu się jest kompletnie bez sensu. Poza tym bardzo interesujące jest kto będzie zajmował się oceną koni, gdyż na zawodach regionalnych (tam właśnie głównie mają być rozgrywane niższe klasy) ma być tylko jeden lekarz rajdowy, a pozostali członkowie komisji weterynaryjnej, to lekarze z sąsiedztwa. Umiejętności lekarza rajdowego niestety nie da się zdobyć w kilka minut. Takie oszczędności już ćwiczyli organizatorzy Mistrzostw Świata w Jerez i "dzięki" ich lekarzom, którzy nie byli lekarzami rajdowymi, dwa konie odpłynęły na wiecznie zielone pastwiska. Obecna wersja Regulaminu sugeruje pytanie po co tylu lekarzy weterynarii na zawodach i badanie, które właściwie niczemu nie służy.
Aż w końcu szczęśliwie wpychamy się na bramkę mety i jeżeli zrobi to kilka koni równocześnie, to albo organizator będzie dysponował odpowiednią liczbą nagród, albo pewnie będzie bardzo sportowe losowanie, ale o tym już Regulamin milczy. Zawodnicy pełni sportowej satysfakcji powrócą do domu i z entuzjazmem będą się przygotowywali do kolejnego startu.
Żeby nie zanudzić Czytelników klasą L pozwolę sobie na przedstawienie jeszcze paru uwag do klas wyższych. Zawody 1* możemy jechać z minimalną prędkością 10 km/h i taka sama prędkość obowiązuje zawodników jadących zawody 2* i 3* zgodnie z przepisami FEI, ale nie z Regulaminem. W Polsce nie ma spacerków jak w FEI, tutaj uprawia się prawdziwy sport i dlatego minimalna prędkość wynosi 12 km/h.
Na zawodach międzynarodowych w dyscyplinie rajdów juniorzy i młodzi jeźdźcy startują razem. My jesteśmy bardziej awangardowi, myślimy perspektywicznie więc mamy 3 klasy: seniorów, młodych jeźdźców i juniorów. Dla każdej z tych klas proponuje się oddzielne rozgrywanie Mistrzostw Polski. Na świecie jest to dystans 160 km dla seniorów i 120 km dla juniorów i młodych jeźdźców. Oba dystanse są zawodami 3* i dają kwalifikację do uczestniczenia w zawodach 4*. My proponujemy dla juniorów Mistrzostwa na dystansie 1*, a dla młodych jeźdźców 2*. Poza miłą świadomością bycia Mistrzem Polski ukończenie takich dystansów niczego nie daje oprócz uniemożliwienia startu w zawodach 4* dla juniorów i młodych jeźdźców.
Możliwości startowe zawodników i koni w znakomity sposób ograniczają licencje i odznaki, ale to już nie jest zasługą Regulaminu, a PZJ. Ustawa o sporcie kwalifikowanym wprowadza konieczność posiadania licencji, ale nic nie mówi o czterech licencjach. O ile kwestia odznaki brązowej nie budzi specjalnego sprzeciwu, to konieczność zdobywania odznaki srebrnej, w obecnie obowiązującej formie, jest oczywista tylko dla dyscypliny skoków i WKKW. Zawodnicy dyscypliny rajdów powinni mieć możliwość uzyskania tej odznaki spełniając wymagania uwzględniające specyfikę ich dyscypliny
Regulamin sprawia wrażenie jakby był specjalnie opracowany tak, aby w jak najkrótszym czasie wykończyć polskie rajdy, a przy okazji oduczyć adeptów tej dyscypliny dbania o dobrostan koni. Może ktoś postanowił w tak oryginalny sposób zadrwić z polskich rajdowców i pokazać im, że PZJ wszystko zatwierdzi jak tylko będzie miał to podane w odpowiedni sposób. No cóż zobaczymy po sezonie co naprawdę autor miał na myśli.
Ewa Szarska
(artykuł ukazał się w Koniach i Rumakach Nr 7 z dnia 1 kwietnia 2007 r.)
Copyright by www.endurance.pl Wszelkie prawa zastrzeżone
| Wstecz | | Strona główna