Mistrzostwa Polski Seniorów, Zawody Międzynarodowe, Zawody Ogólnopolskie
w Długodystansowych Rajdach Konnych
Ośrodek Jeździecki Sielanka w Warce
5-7.IX.2008

Komentarz po zawodach

Kolejne, XIX tym razem, Mistrzostwa Polski za nami. Czwarty raz z rzędu te, bądź co bądź najważniejsze zawody sezonu odbyły się w ośrodku jeździeckim Sielanka w Warce. Tym razem międzynarodowe zawody w rajdach (CEI) odbyły się razem z międzynarodowymi zawodami w skokach (CSI). Teoretycznie mógł by być to dobry pomysł, szczególnie na korzyść rajdów. Oto dyscyplina zupełnie nie interesująca zwykłych miłośników jeździectwa miała szanse na publiczność i przyciągnięcie widzów. Nie udało się to jednak kompletnie z dwóch powodów. Po pierwsze organizatorzy nie mieli zupełnie pomysłu na połączenie obydwu dyscypliny. Rajdy były dodatkiem odbywającym się gdzieś na łączce za ośrodkiem - można było odnieść wrażenie, że specjalnie schowanym przed miłośnikami skoków, niechcianym podrzutkiem, którym w Warce zajęto się z musu. Zabrakło pomysłu oraz wyobraźni, tak potrzebnej do połączenia tych dwóch dyscyplin. Drugim problem była sama organizacja zawodów skokowych, które porównując liczbę koni, przyciągnęły nie wiele więcej publiczności niż zazwyczaj przyciągają rajdy. Trybuny świeciły pustkami, a głównymi kibicami skoczków byli luzacy, trenerzy i rodzice. Czy to świadczy o tym, że Polaków nie interesuje jeździectwo? Tak, w takiej formie sprzedaży jeździectwo jest tylko atrakcyjne dla wąskiej grupy ludzi. Według mnie zawody jeździeckie to dobry ale trudny do sprzedania produkt i jak każdy inny potrzebuje dobrego marketingu. Bez pomysłu i chęci do pracy dobre, ale trudne pomysły są nie do zrealizowania. A takim niewątpliwie pomysłem było połączenie CEI oraz CSI.

Pisząc o organizacji zawodów musze wspomnieć o pracy komisji sędziowskiej. Odnoszę nieodparte wrażenie, że szybkość robienia wyników wcale nie zależy od liczby koni w konkursie, a od liczby sędziów. Im sędziów jest więcej, tym wyniki powstają wolniej. Z powodu szybkiej eliminacji miałem w sobotę dużo czasu na obserwowanie działań komisji. Brak pomysłu oraz zła organizacja pracy - oto moja diagnoza. Przy liczbie koni startujących w Polsce w poszczególnych konkursach wyniki MUSZĄ powstawać na bieżąco, zawodnik wychodzący z bramki MUSI mieć informacje o aktualnym miejscu i tempie, po każdej bramce wyniki MUSZĄ być wywieszone na tablicy, a aktualna klasyfikacja MUSI być odczytana przez mikrofon. To tak niewiele, a tak wiele!
Osobny temat przerastający naszych sędziów to podział na kategorie wiekowe. Przypominam, że konkursy CEI dla seniorów oraz CEIJY dla juniorów i młodych jeźdźców to nie oddzielne klasyfikacje w jednym konkursie, ale dwa różne konkursy. W Warce mieliśmy te same kolory numerków startowych, a na 120 km nawet jedną klasyfikacje. Dlaczego? - nie wiem.

Jeżeli chodzi o względy sportowe to chyba było zgodnie z oczekiwaniami. Listy startowe były nawet bardziej obfite niż można było się tego spodziewać po kondycji polskich rajdów. Piątkowe konkursy krajowe nie zostawiły po sobie dobrego wrażenia. Klasy L i P, które teoretycznie powinny być najliczniej obsadzone świeciły pustkami. Dlaczego tak się dzieje to temat na osobny artykuł, ale niewątpliwe główną przyczyną jest biurokracja (czytaj licencje, odznaki itp.) i cena startu w Warce. W klasie CEN 1* kilku zawodników pokazało jak nie należy jeździć rajdów. Nie mam nic przeciwko szybkiemu jeżdżeniu, ale można to robić na przygotowanych koniach. Powiedzmy to jasno jeżeli ktoś jedzie prawie 25 km/h, wchodzi na bramkę prawie 20 minut, a w tym czasie jego tempo spada do 18,5 km/k, to nie jest po prostu świadomym rajdowcem. Dobrze trenowany i mądrze "jechany" koń rajdowy musi wchodzić na bramkę w kilka minut. W konkursach 1* gdzie wymagane jest tętno 56 może to zająć trochę więcej czasu, szczególnie jeśli mamy do czynienia z pobudliwym koniem. Ale wejścia po 20 minut to kompromitacja. Można jeździć 20 km/h, czy nawet 25 km/h, ale jeżeli jest się w stanie wejść na bramkę w kilka minut - inaczej nie ma to sensu. Wystarczy pojechać trochę wolniej, wejść szybko i wyjdzie to samo tempo, a koń będzie mniej zmęczony.

Sobotnie konkursy międzynarodowe też nie wypadły dobrze. Szczególnie liczba eliminacji za metabolizm może zasmucać, ale polscy zawodnicy mogą być po części rozgrzeszeni. Straszny upał (po wielu chłodnych dniach), który panował w sobotę to główny powód problemów z wydolnością naszych koni. Pogoda w sierpniu praktycznie uniemożliwiła przygotowanie koni na wysiłek w tak wysokiej temperaturze (ponad 30 stopni), stąd tyle eliminacji. Z tego względu za bardzo dobry wynik trzeba uznać rezultat tegorocznych Mistrzów - Kamili Kart i Certa (1997, Balon - Certoza po Set, hod. Roberta Talarka). Tempo 15,11 km/h to trzecie wynik na 160 km w historii MP. Szybciej złoto na tym dystansie zdobywali tylko Kajusz Krzemieniecki na Nenufarze (1991, Palas - Nejtyczanka po Banat, hod. SK Kurozwęki) w 1999 roku - tempo 15,47 km/h oraz Lesław Gałka na Bajusie (1989, Partner - Bajeczka po Bandos, hod. SK Janów Podlaski) w 2001 roku - tempo 16,92 km/h.

Mimo siedmiu startujących par w Mistrzostwach Polski podium nie zostało obsadzone. Złożyło się na to kilka elementów: nieoczekiwane eliminacje Sahiby i Label Du Magny już po 1 bramce, trudne warunki pogodowe, a także nieobecność paru koni (Cyryl, Grant, Winograd). Myślę, że mogło być lepiej , ale i tak jest nieźle. W zeszłym roku 160 km skończyła tylko jedna polska para - Marcin Tobiasz i Ester. W tym roku mamy już dwie, bo oprócz Kamili i Certa 160 km skończyła Beata Dzikowska na wspomnianym wcześniej Cyrylu na zawodach testowych przed przyszłorocznymi Mistrzostwami Europy w Asyżu (Włochy). Może za rok będą 3 pary...A na Mistrzostwa Świata w Kentucky w 2010 wyślemy pełną, sześcioosobową ekipę, czego sobie i Wam życzę!


Copyright by www.endurance.pl Wszelkie prawa zastrzeżone

| Wstecz | | Strona główna